rajmund_pollak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
rajmund_pollak.blog.bielsko.pl/rss
Archiwum newsów - sierpień 2012


Polski sport przeżywa głęboki kryzys m.in. za przyczyną drugiej kadencji rządów koalicji P.O.-P.S.L !

Po kompromitacji naszych piłkarzy na Euro 2012 przyszła kolej na słaby występ większości z ponad 200 reprezentantów na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.

Począwszy od przereklamowanych tenisistek, to praktycznie nie ma dyscypliny, którą można byłoby nazwać polską szkołą sportu.

Kompletnie zaniedbano pływactwo, w szermierce zapomniano, że to jest sport walki, a nie płaczu po porażkach, KRYZYSU W ZAPASACH NIE ZASŁONI JEDEN BRĄZOWY MEDAL, natomiast gry zespołowe reprezentowały Polskę w Londynie tylko w wydaniu siatkarzy halowych, którzy zapomnieli, że aby zdobyć medal, to trzeba najpierw wygrać w ćwierćfinale.

Lekkoatleci, z wyjątkiem Tomasza Majewskiego i Anity Włodarczyk nie spełnili pokładanych nadziei.

Kajakarze zawiedli, a kolarze pokazali jaki jest faktyczny poziom polskiej gospodarki ery Tuska i Pawlaka.

Jedyną grupą, która spełniła pokładane w nich oczekiwania byli ciężarowcy, którzy zdobyli jeden złoty i jeden brązowy medal.

Miłą niespodzianką był również srebrny medal Sylwii Bogackiej w strzelectwie, ale potem już żaden strzelec ani łucznik nie poszedł w jej ślady.

Jak uzdrowić polski sport?

Najlepiej byłoby zmienić rząd, jednak poważnie zagraża nam sytuacja, że ta ekipa będzie kurczowo trzymać się swoich stołków aż do końca kadencji.

A zatem co robić, aby za cztery lata w Brazylii nie było jeszcze gorzej?

Otóż należy zacząć od prawego sierpowego, a potem wyprowadzić lewy prosty!

Kiedyś wizytówką polskiego sportu był bowiem boks!

Przypomnę te piękne lata:

Olimpiada w Londynie 1948 rok, kiedy jedyny medal dla Polski ( brązowy) zdobył bokser Aleksy Antkiewicz - waga piórkowa

Potem w Helsinkach w 1952 roku połowę medali zdobytych przez Polskę wywalczyli bokserzy!Jedyny złoty medal zdobył Zygmunt Chychła w wadze półśredniej, natomiast srebrny Aleksy Antkiewicz w wadze średniej

W 1956 roku w Melbourne znowu dwaj polscy bokserzy Henryk Niedźwiedzki i Zbigniew Pietrzykowski stanęli na podium Igrzysk Olimpijskiech zdobywając brązowe medale.

Olimpiada w Rzymie 1960 roku to już aż 7 medali polskich bokserów: jeden złoty- Kazimierza Paździora -waga lekka, trzy srebrne (m.in. Zbigniewa Pietrzykowskiego) i trzy brązowe (m.in. Mariana Kasprzyka)!

Potem w 1964r. w Tokio padł rekord, bo polscy bokserzy zdobyli aż 3 złote (Józef Grudzień, Jerzy Kulej, Marian Kasprzyk), jeden srebrny ( Artur Olech) i trzy brązowe ( m.in. Zbigniew Pietrzykowski) .

Łącznie z Igrzyskami w Barcelonie w 1992 roku, polska szkoła boksu przyniosła nam aż 43 medale olimpijskie, w tym 8 złotych 9 srebrnych i 26 brązowych.

Tylko lekkoatleci mogą się poszczycić większym dorobkiem!

Boks jest dyscypliną sportu stosunkowo tanią i nie wymaga budowy stadionów za dziesiątki milionów, ani wymiany trawy na boiskach.

Ktoś powie skąd wziąć zawodników?

Przede wszystkim spośród kibiców piłki nożnej.

Zamiast tworzyć na stadionach piłkarskich sale sądów doraźnych należy ustawić tam ringi.

Chętnym na „ustawki" rozdać rękawice bokserskie i zorganizować nabór do klubów bokserskich!

Chcą się bić? Niech to robią sportowo na ringach bokserskich, a już w Rio de Janeiro w 2016 roku będą mogli zdobyć medale olimpijskie i zostać bohaterami, zamiast trafiać do aresztów.

Nie będę pisał, którzy z naszych dawnych medalistów olimpijskich siedzieli w kryminale za uliczne bójki, bo dla społeczeństwa dużo bardziej pożytecznym było i będzie, jeżeli bijatyki zamiast na stadionach i ulicach będą odbywały się na ringach bokserskich.

Jeszcze jedno jest ważne! Boks uczy pokory i walki zgodnej z przepisami bez uderzeń poniżej pasa, stosowanych tak często we współczesnej polityce!

Jednak, aby to wszystko zorganizować, to potrzeba odrobinę cywilnej odwagi, której najwyraźniej brak naszym decydentom.

Rajmund Pollak

2012-08-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Miesiąc sierpień w Polsce ma znaczenie ponadczasowe, bo pierwszego sierpnia 1944 roku zaczęło się Powstanie Warszawskie, natomiast ostatniego sierpnia 1980 roku powstała NSZZ „Solidarność".

KAŻDY POLITYK , który podważa sens Powstania Warszawskiego POWINIEN ZGŁOSIĆ SIĘ NA KOREPETYCJE Z HISTORII.

KAŻDY HISTORYK , który twierdzi że Powstanie Warszawskie było porażką POWINIEN ZMIENIĆ ZAWÓD I ZAJĄĆ SIĘ KRYTYKANCTWEM.

DLA KAŻDEGO PRAWDZIWEGO POLAKA POWSTANIE WARSZAWSKIE POZOSTANIE POWODEM DO DUMY I CHWAŁY NARODU.

Gdy widzę w telewizji takich polityków, którzy nigdy w życiu niczym nie ryzykowali, tylko zmieniali poglądy jak kameleony i mają czelność stwierdzać, że 1sierpnia 1944 roku dowództwo AK popełniło błąd i ..."niepotrzebne były potem te ofiary"... to wyłączam telewizor i myślę sobie, że tak mówią tylko głupcy i tchórze. Gdy słucham w radio takich pseudo-historyków, którzy autorytatywnie mówią, że..." Powstanie Warszawskie było klęską", to przypominam sobie jak właśnie ci historycy podczas strajków w lipcu i w sierpniu 1980 roku występowali jako „autorytety" wyższości PZPR nad „wichrzycielami z Lublina, Gdańska ,Szczecina i całego Pomorza", a w stanie wojennym głosili pogadanki o..." historycznym zwycięstwie Marksizmu-Leninizmu" nad „elementem antysocjalistycznym".

Dochodzę do smutnego wniosku, że we współczesnych mediach prywatnych dominują demagodzy i specjaliści od ośmieszania lub dyskredytacji każdego, kto uważa patriotyzm i Ojczyznę jako wartości najwyższe. W mediach prywatnych dominuje rozrywka, reklama, skandale i tania sensacja, a wszystko co dotyczy bohaterstwa, chwały, honoru i poświęcenia dla wyższych wartości jest spychane na margines.

Właśnie tacy politolodzy - spycholodzy krytykują sens wszelkich powstań, a historycy - dialektycy autorytatywnie głoszą teorie o rzekomej porażce.

WSZYSCY TCHÓRZE, KŁAMCY I POLITYKIERZY POWINNI WIEDZIEĆ, że NIE MA PRAWDZIWYCH ZWYCIĘSTW BEZ OFIAR!

W historii całego świata powstania były źródłem późniejszych wolności i swobód obywatelskich. Gdyby nie Powstanie Spartakusa to do dziś mielibyśmy niewolnictwo. Gdyby nie powstania chłopskie, to do dziś obowiązywałaby pańszczyzna. Gdyby nie Powstanie Kościuszkowskie, Listopadowe i Styczniowe i Wielkopolskie, to Polska nie odzyskałaby niepodległości w 1918 roku po ponad 100 latach zaborów. Bez Powstań Śląskich w 1919, 1920 i 1921 roku, to Katowice, Chorzów, Gliwice i wiele innych miast byłoby dzisiaj w „Schlesierland" o które zabiega RAŚ.

POWSTANIE WARSZAWSKIE W 1944roku BYŁO DUCHOWYM ZWYCIĘSTWEM POLAKÓW NAD ZDRAJCAMI Z JAŁTY I TEHERANU ORAZ POKAZAŁO JAK MOŻNA POKONAĆ NIEMOC .

Przez cały okres PRL-u próbowano zdyskredytować dzielnych Powstańców i pokazywano „wyzwolenie Warszawy" jako „bohaterstwo armii radzieckiej i armii Berlinga". Prawda była taka, że WSZYSCY ALIANCI, OD ANGLIKÓW POPRZEZ AMERYKANÓW, AŻ PO ROSJAN, ZDRADZILI POWSTAŃCÓW WARSZAWSKICH. Armia Czerwona zaprzestała ofensywy czekając aż Warszawa się wykrwawi. Anglicy i Amerykanie, którzy mieli dość bombowców dalekiego zasięgu aby prowadzić naloty dywanowe na Hamburg, Drezno itd. niewiele bombardowali hitlerowskich wojsk wokół naszej stolicy. Tłumaczenie, że Stalin nie dał zgody na lądowanie samolotów poza linią Wisły można włożyć między bajki w sytuacji, gdy Armia Czerwona była regularnie zaopatrywana w broń amerykańską i angielską i wystarczyło przerwać te dostawy aby zmusić Stalina do zmiany stanowiska. Alianci mieli możliwość zrzucenia desantu komandosów na odsiecz Powstańcom, ale NIE ZROBILI TEGO BO USTALILI WCZEŚNIEJ ZE STALINEM , że WOLNEJ POLSKI PO II-giej WOJNIE ŚWIATOWEJ NIE BĘDZIE TYLKO MIAŁ BYĆ PRL.

POWSTANIE WARSZAWSKIE DAŁO DUCHA WOLNOSCI ZDRADZONYM POLAKOM, który PONOWNIE ZATRYUMFOWAŁ W 1980 roku .

DZIĘKI ŻOŁNIERZOM AK i NSZ potem w1980 roku Rosjanie nie weszli do Polski, bo BALI SIĘ , ŻE MOŻE TUTAJ WYBUCHNĄĆ NOWE POWSTANIE.

ZDOLNOŚCI POLAKÓW DO BOHATERSKICH POWSTAŃ ZNIECHĘCAJĄ KAŻDEGO POTENCJALNEGO WROGA DO ATAKU NA NASZĄ OJCZYZNĘ.

POLSKA JEST TAKIM KRAJEM, który NAWET OKUPOWANY WALCZY Z KAŻDYM NAJEŹDŹCĄ.

DZIĘKUJMY POWSTAŃCOM WARSZAWSKIM, ŻE ZACHOWALI HONOR POLSKI BEZ SKAZY!

Rajmund Pollak

2012-08-09 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Wywiad z zesłańcem na Sybir !

  

Ze Stanisławem Męcnerem rozmawia Rajmund Pollak

Weteran bitwy pod Monte Cassino - podporucznik Stanisław Męcner .

Już coraz mniej autentycznych zesłańców na Sybir żyje pośród nas.
To prawda. Przyjechałem do Bielska-Białej z Londynu, aby odwiedzić grób brata Mieczysława i jego rodzinę. Urodziłem się w 1921 roku, a we wrześniu 1939 roku wkroczyła do miasta Przemyślany w województwie tarnopolskim armia sowiecka. Rosyjscy oficerowie powiedzieli, że Polski już nie będzie. Nastały czasy prześladowania za sam fakt przynależności do Narodu Polskiego.

Kiedy was wywieźli na Sybir?
Mam już ukończone 91 lat życia, ale pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj! 10 lutego 1940 roku weszli do nas bez pukania o szóstej rano funkcjonariusze NKWD i powiedzieli, że mamy dwie godziny na spakowanie się, bo pociąg już został podstawiony na stację Przemyślany! Jeden z tych Rosjan był ludzki i doradził, aby przede wszystkim zabrać ze sobą piłę, siekiery, noże, młotki, narzędzia i ciepłe ubrania, bo to się nam przyda do przeżycia w tajdze na Syberii. Miałem wtedy 19 lat, a brat Mietek zaledwie 10. Sowieci mieli dokładną listę wszystkich członków rodziny. Wyczytali rodziców Jana i Marię, brata Józefa z żoną i ich dwoje dzieci, które miały zaledwie 2 i 4 lata. Żona Józefa była Ukrainką, ale to jej nie pomogło uniknąć Syberii, bo wyszła za mąż za Polaka i to stanowiło wystarczającą winę! Brata Antoniego i siostry Rozalię oraz Marię też wsadzili do bydlęcego wagonu. Siostra Anna uniknęła wywózki, gdyż wyszła za mąż i miała już inne
nazwisko. Najbardziej tragiczna sprawa była z bratem Janem, bo on był akurat we Lwowie, gdy aresztowali jego żonę z dziećmi w wieku 6 i 10 lat. Pociąg jednak stał cały dzień na stacji i Jan zdążył przyjechać ze Lwowa i dobrowolnie się zgłosił, bo nie chciał zostawić żony i dzieci na pastwę losu.

Jak wyglądała podróż?
Strasznie! Jechaliśmy przez miesiąc w towarowych wagonach, gdzie nie było ani ławek, ani nawet odrobiny słomy czy siana, natomiast zamiast ubikacji była tylko dziura w podłodze. W każdym wagonie było po 44 osoby. Nie wypuszczali nas na żadne spacery, ani nie można było się nigdzie przez miesiąc wykąpać.
Codziennie rano i wieczorem był postój i dawali 4 wiadra wody na wagon, wiadro węgla i czasami wiadro kaszy, polanej jakimś olejem. Wyjść z wagonów mogli tylko dyżurni, których ostrzegano, że jak zrobią krok w lewo albo krok w prawo, to zostaną zastrzeleni. Zdarzały się jednak ucieczki. Wiele osób umierało z wyczerpania lub z powodu chorób.

Jak wyglądały pogrzeby?
Nie było żadnych pogrzebów! Gdy dyżurny zgłosił, że ktoś umarł, to przychodzili radzieccy funkcjonariusze, pakowali ciało do worka i wyrzucali na peron. Nikt nigdy się nie dowiedział gdzie tych ludzi pochowano i nikt nie wie gdzie są teraz ich groby!

Zesłaniec na Sybir Stanisław Męcner

Gdzie w końcu dojechaliście?
Wysadzono nas w tajdze w Irkutskaja Obłast Nr1. Mężczyźni musieli prowadzić wyręb lasu, a kobiety zbierały do wiader żywicę. Za taką pracę dostawaliśmy zapłatę w postaci 400 Gram chleba na całą dobę. Kto nie pracował, to nie dostawał nic i były tragedie w rodzinach wielodzietnych, bo niektórzy rodzice musieli decydować które dziecko jest na tyle silne, że może przeżyć, a które już nie ma szans. Masę dzieci umierało z głodu i Rosjan to nic nie obchodziło. Brat Mietek miał dopiero 10 lat, ale też musiał pracować, aby przeżyć w środku syberyjskiej tajgi. Byli bezwzględni wobec Polaków. Nie wolno było się oddalać od miejsca wyrębu. Brat Antek odwiedził innego brata, który karczował las 1 km od naszego miejsca pobytu, to go natychmiast zamknęli do więzienia! Nie było termometrów, a mróz był taki, że ciężko było oddychać. Pomiar temperatury był następujący: gdy splunąłeś i na śnieg upadła kostka lodu, to oznaczało, że już jest poniżej minus 40 stopni Celsjusza.

Czy tam byli wywiezieni tylko Polacy?
Głównie Polacy i ich rodziny. Na przykład żoną brata Jana była Niemka ze starej rodziny dawnych kolonistów sprowadzonych jeszcze za czasów cara. Zimą 1940 roku hitlerowcy byli jeszcze sojusznikami Stalina i upomnieli się o swoją rodaczkę. Przyszło NKWD i zaproponowało jej możliwość wyjazdu pociągiem osobowym do Rzeszy, jednak bez męża, który jest Polakiem. Dumna Niemka odmówiła, bo stwierdziła, że skoro mąż jej nie zostawił samej w pociągu na Sybir, to ona też nie zostawi męża samego na wygnaniu! Takie to zdarzały się niewiarygodne historie na Sybirze. Ale to nie koniec. W lecie 1940 roku udało mi się wraz z bratem Antonim uciec z tajgi i przez sześć dni podążaliśmy pieszo na zachód. Dotarliśmy wreszcie do jakiegoś dworca kolejowego i wsiedliśmy do pociągu jadącego w kierunku Europy. Mieliśmy pecha, bo stacją docelową okazał się jakiś radziecki gułag. Po wielogodzinnych przesłuchaniach NKWD odstawiło nas do więzienia Irkutskaja tiurma nomir adin, gdzie siedzieliśmy z bratem Antkiem równo rok! W ten sposób ze zwykłego zesłańca stałem się więźniem radzieckiego kryminału.
Trzeba jednak przyznać, że Rosjanie mieli doskonałą ewidencję i dokładne charakterystyki więźniów, bo gdy Hitler uderzył na ZSRR, to z dnia na dzień przestaliśmy być kryminalistami i nawet poinformowali nas, że możemy wstąpić do Wojska Polskiego. Wkrótce potem poznałem wspaniałego dowódcę Władysława Andersa. Z Irkucka pojechaliśmy do Iranu, gdzie dostaliśmy wreszcie jeść do syta!

To wtedy nie dali wam jeszcze broni?
Dzisiaj się o tym nie pisze, ale Polacy ewakuowani z ZSRR do Iranu byli tak skrajnie wychudzeni i wyczerpani, że myśleli głównie o chlebie i dopiero gdy po jakimś czasie normalnego wyżywienia, doszli do sił mogli, zacząć ćwiczenia kondycji. Dla nas najważniejszym było, że dostaliśmy polskie mundury i wydostaliśmy się z tego piekła Kraju Rad, a ochota do walki o Polskę była cały czas i każdy chciał tej niepodległej Polski.

Czekała was nowa tułaczka?
To już nie była tułaczka, bo Władysław Anders był dla nas jak ojciec i niczego nam nie brakowało, ani jedzenia, ani okrycia, ani środków higieny osobistej. Z Iranu przedostaliśmy się do Iraku, potem do Palestyny i wreszcie do Egiptu, gdzie już ćwiczyliśmy w pełnym uzbrojeniu.
Kiedy stoczyliście pierwszą bitwę z hitlerowcami?
Wkroczyliśmy do boju o Monte Cassino 11 maja 1944 roku, którą to ofensywę alianci określali jako bitwę o Rzym!
Czyli takie surowe wojsko, złożone w większości z zesłańców na Sybir skierowano na najtrudniejszy odcinek frontu we Włoszech?
To nie było surowe wojsko, lecz dobrze już wyszkoleni i wyćwiczeni polscy żołnierze o waleczności nieporównywalnej z żadną inną armią, bo kto przeszedł Sybir, a potem przemaszerował przez kawał Azji aż do Egiptu, to w Europie już nic nie mogło go zaskoczyć! Moi bracia Józef i Antek też walczyli o Monte Cassino w II Korpusie Polskim pod dowództwem generała Władysława Andersa ! To była bardzo krwawa bitwa, podczas której zginęło ok.1000 naszych rodaków. Polacy zdobyli Monte Cassino 18 maja 1944 roku i przez kilka godzin łopotała na ruinach klasztoru tylko biało-czerwona flaga i proporzec 12.Pułku Ułanów Podolskich. Dopiero na rozkaz gen. Andersa powieszono również flagę brytyjską. W samo południe 18 maja 1944 roku jeden z żołnierzy II Korpusu Polskiego odegrał na wzgórzu Monte Cassino hejnał mariacki .
A jaki los spotkał najmłodszego brata?
Mietek był jeszcze za młody, aby pójść do wojska. Trafił do Kazachstanu do miejscowości Czu nad rzeką Czu niedaleko chińskiej granicy. Dali go do kołchozu Uzka Dojka. W kołchozie dostawał 20 dekagramów mąki na dzień. Rosjanie pozwolili mu opuścić ZSRR dopiero w 1946 roku i wtedy dopiero przejechał do Jeleniej Góry. Nie chcieli go wtedy przyjąć do szkoły bo miał szesnaście lat i nikogo nie obchodziło, że dzieciństwo spędził na Syberii i w Kazachstanie. Dopiero jakiś przedwojenny pedagog się zlitował i pomógł mu zapisać się do szkoły z młodszymi dzieciakami.
Czy Anglicy podziękowali wam za męstwo pod Monte Cassino?
Nie dopuścili nas nawet do udziału w defiladzie zwycięstwa zaraz po zakończonej wojnie.
Miałem wrażenie, że nie bardzo wiedzieli co z Wojskiem Polskim zrobić na terenie Anglii i dlatego rozwiązali nasze oddziały. Część żołnierzy skierowali do Kanady, gdzie spotkał ich trudny los wyrobników na farmach i musieli wszystko zaczynać praktycznie od zera. Ja trafiłem najpierw do Szkocji, a potem do Anglii, znalazłem pracę i ożeniłem się. Przez całe życie bronię dobrego imienia Polski i nikt przy mnie nigdy nie ośmielił się w Londynie mówić źle o Polakach, bo ja na to nie pozwolę! Polacy, którzy pozostali w Anglii, po wojnie bardzo starali się o dobry wizerunek naszej Ojczyzny. Otrzymałem odznaczenia brytyjskie i rząd Anglii zaczął finansować wyjazdy kombatantów na rocznicowe obchody zwycięstwa pod Monte Cassino. Każdy żołnierz, który brał udział w bitwie otrzymuje 700 funtów na wyjazd do Włoch na obchody rocznicowe. Nie ma wielkich formalności, wystarczy zgłosić ochotę na wyjazd i podać swój stopień wojskowy oraz nazwisko i imię, a oni już wiedzą kto walczył w armii Andersa.

Czy Rosjanie przeprosili za wywózkę na Sybir?
Nie, nikt nie przeprosił nikogo z Polaków za zesłanie w głąb Azji i rabunek całych majątków na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej. Za czasów ZSRR, to nawet był zakaz pisania o tych zsyłkach na Sybir po 17 września 1939roku w podręcznikach historii Polski! Obecna Rosja też zesłańców na Sybir nie przeprasza.
Czy współczesne władze Rosji przyznały może jakieś odszkodowania za pracę przymusową na Sybirze ?
Ani mnie ani nikomu z mojej rodziny, czy moich znajomych, władze Rosji żadnego odszkodowania nie wypłaciły za katorżniczą pracę w Azji.

Dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadził i zdjęcia wykonał
Rajmund Pollak

Artykuł ten wydrukował tygodnik „Śląska gazeta" w nr 28 (59) z 13 - 19 lipca 2012 roku

2012-08-01 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Jestem rodowitym bielszczaninem i nie wyobrażam sobie przyszłości w innym regionie niż Podbeskidzie . Nie zważam na kierunki wiejących wiatrów. Staram się demaskować obłudę i zakłamanie. Z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, a ponadto ukończyłem podypl. stud. handlu zagranicznego na A.E. we Wrocławiu. Poza tym zdałem egzaminy państwowe z języka francuskiego i niemieckiego. Ukonczyłem również kurs pierwszego stopnia języka włoskiego. Prawdziwych przyjaciół mam kilkanaścioro i to jest największe bogactwo jakie sobie cenię. Napisałem jedną powieść pt.: "Siła przebicia", a druga jest już po korekcie polonistycznej i być może będzie wydana w 2012 roku. Lubię zwiedzać muzea, a zwłaszcza galerie malarstwa. Interesuję się kulturą i sztuką Chin. W lipcu 2010 roku ukończyłem intensywny kurs języka chińskiego na poziomie podstawowym.



Uważam , że ważne są tylko te słowa , które mają pokrycie w czynach lub w zdarzeniach .

Archiwum:


2019
» listopad (1)
» maj (1)
» kwiecień (1)

2018
» październik (1)
» czerwiec (1)

2017
» czerwiec (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (2)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (4)
» sierpień (4)
» lipiec (5)
» czerwiec (6)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (1)
» listopad (3)
» wrzesień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (3)

2014
» grudzień (6)
» listopad (6)
» październik (7)
» wrzesień (4)
» sierpień (6)
» lipiec (10)
» czerwiec (8)
» maj (9)
» kwiecień (9)
» marzec (8)
» luty (4)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (3)
» listopad (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (3)
» lipiec (6)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (7)
» luty (9)
» styczeń (8)

2012
» grudzień (11)
» listopad (8)
» październik (6)
» wrzesień (10)
» sierpień (8)
» lipiec (8)
» czerwiec (6)
» maj (9)
» kwiecień (5)
» marzec (6)
» luty (3)
» styczeń (5)

2011
» grudzień (12)
» listopad (8)
» październik (8)
» wrzesień (7)
» sierpień (10)
» lipiec (3)
» czerwiec (5)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (10)
» luty (7)
» styczeń (6)

2010
» grudzień (9)
» listopad (16)
» październik (10)
» wrzesień (8)
» sierpień (5)
» lipiec (8)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (8)

2009
» grudzień (5)
» listopad (3)
» październik (4)

Ostatnie komentarze


[]
bbb
[Jaro]
Ciekawe co dziś o tym co sie dzieje w RP mówi P.Kosmowski
[Rajmund Pollak]
Książkę pt.: "Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji" można zamówić w...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 517638
Newsów: 503
Komentarzy: 420
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Niepodległość Polski i Województwo Bielskie - oto jest zadanie ! , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała